poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 4

Obudziłam się na kanapie w objęciach Justin'a
 -Jus co się stało?- zapytałam
 -Była impreza i było ci zimno więc postanowiłem cię objąć- powiedział Jus
 -Aha. Co???- zapytałam z wytrzeszczem 
 -Już nic- powiedział przegrany brązowooki 
Wysunęłam się z objęć Jus'a i poszłam zjeść śniadanie. Włosy miałam całe poczochrane a makijaż totalnie rozmazany
 -O matko!- krzyknęłam przestraszona
 -Co znowu?- zapytał się Harry
 -Jak ja wyglądam?- zapytałam chwytając bluzę Justin'a która leżała na krześle
 -Nat nie dramatyzuj- powiedzieli obaj
Ja tylko zaczerwieniłam się ze złości i szybkim krokiem ruszyłam do łazienki po drodze zaglądając do szafy. Ubrałam się w to                                       

 Umalowałam się lekko i spięłam proste włosy w koczek. Zeszłam na dół i zobaczyłam zakochane wzroki chłopaków spoglądające w moją stronę
 -Co się tak lampicie?- zapytałam sarkastycznie 
 -Nie... Tak sobie- powiedział Hazza a tuż po nim Jus
Potem brązowooki(Justin) wziął Baylor'a na spacer i tylko pomachał nam na pożegnanie. Harry wziął do ręki PSP i zaczął grać, ja nie miałam co robić więc weszłam na Facebook'a, przez 3 dni uzbierało mi się 100 powiadomień i 10 wiadomości. Wszyscy którzy do mnie napisali dostali wiadomości z odpowiedziami. Nagle napisał do mnie Jus z telefonu, cytuję ,,Hej jestem z Baylor'em w parku, mały biega sobie z innymi psami". Odpisałam że to dobrze ale niech go pilnuje. Potem zeszłam gdyż mi się bardzo nudziło. Harry cały czas grał, nawet nie zwracał na mnie uwagi. Nie miałam pojęcia co mnie czeka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz