Była godzina 9 obudził mnie oddech Harry'ego na karku. Od razu się uśmiechnęłam i odwróciłam w jego stronę. Spojrzałam na niego zaspana i zaczęłam się szczerzyć bo miałam taki oto widok
Harry wyglądał tak słodko. Zagryzłam wargę i pociągnęłam go ze sobą na ziemię. To nie tak że zrobiłam to specjalnie ale nie zauważyłam że kończy się łóżko a że nie miałam się czego złapać to złapałam się Hazzy
-Ała!- krzyknął
-Sorki kocie!- krzyknęłam całując go w policzek
-Spokojnie taka pozycja mi pasuje- powiedział uwodzicielsko Hazza
-Zróbmy sobie przerwę od tego dobrze?- powiedziałam albo raczej zadałam pytanie
-Jasne dla ciebie wszystko- powiedział ze sztucznym uśmiechem Harry
Ale ten jego uwodzicielski wzrok zadziałał na mnie jak magnez i zgodziłam się na to ostatni raz. Była już 11 a mi zaburczało w brzuchu
-Mrrrr....- powiedział Harry poruszając brwiami
-To nie ja to mój brzuch- powiedziałam całując go w policzek
Zeszliśmy na dół siedział tam Jus a kiedy nas zauważył wyszedł z kuchni tak szybko jak się dało. Harry chyba chciał mu pokazać jak bardzo mnie kocha przy okazji mu dogryzając. Pocałował mnie w usta potem całował mnie po ręce ale czułam że nie robi tego dla mnie że tak naprawdę teraz nie chce mnie całować. Justin pobiegł na górę
-Co mu zrobiłeś?- zapytałam zła
-Nic!!!- krzyknął upuszczając kubek na ziemię
Cała czerwona ze złości zaczęłam zamiatać odłamki porcelany lub szkła. Kawałek rozciął mi ale niezbyt poważnie rękę. Krew zaczęła się lać a ja usiadłam przegrana na kanapie w salonie i zaczęłam płakać a krew płynęła dalej. Wszedł Harry
-Kochanie przepraszam- powiedział z łzami w oczach
-Nie szkodzi- powiedziałam pokazując mu rękę
-O matko! Jedziemy do szpitala już!- krzyknął w pośpiechu Hazza
-Nie trzeba naprawdę- powiedziałam cicho
Ale z Harry'm nie było dyskusji nawet się nie przebrałam a wziął mnie na ręce, wsadził do samochodu i zawiózł do szpitala. Opatrzyła mnie lekarka i zawiozła do lekarza ten zawiózł mnie do innego lekarza ale wszędzie ze mną był Harry. Uśmiechnęłam się do niego a on odwzajemnił mi tym samym. Po 2 godzinach podszedł do nas lekarz
-Rana jest zszyta ale nie aż tak poważne rozcięcie mieli państwo szczęście bo pani bardzo szybko się wykrwawiała- powiedział podając Hazze rękę
-Państwo?- zapytałam
-No tak bo jesteście państwo małżeństwem tak powiedział pan Styles- powiedział lekarz
-Dobrze dziękujemy- powiedziałam kierując się w stronę drzwi
Spojrzałam na Harolda porozumiewawczo i zarazem pytająco. Kiedy jechaliśmy do domu myślałam jak to by brzmiało Natalie Styles nawet nie tak źle. Wyszliśmy z samochodu i dałam mu buziaka. On ściągnął z siebie okulary przeciw słoneczne i zaczął mnie całować namiętnie. Do domu weszliśmy obściskując się.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz