sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 8

Była godzina 9 obudził mnie oddech Harry'ego na karku. Od razu się uśmiechnęłam i odwróciłam w jego stronę. Spojrzałam na niego zaspana i zaczęłam się szczerzyć bo miałam taki oto widok


Harry wyglądał tak słodko. Zagryzłam wargę i pociągnęłam go ze sobą na ziemię. To nie tak że zrobiłam to specjalnie ale nie zauważyłam że kończy się łóżko a że nie miałam się czego złapać to złapałam się Hazzy
 -Ała!- krzyknął
 -Sorki kocie!- krzyknęłam całując go w policzek
 -Spokojnie taka pozycja mi pasuje- powiedział uwodzicielsko Hazza 
 -Zróbmy sobie przerwę od tego dobrze?- powiedziałam albo raczej zadałam pytanie  
 -Jasne dla ciebie wszystko- powiedział ze sztucznym uśmiechem Harry
Ale ten jego uwodzicielski wzrok zadziałał na mnie jak magnez i zgodziłam się na to ostatni raz. Była już 11 a mi zaburczało w brzuchu 
 -Mrrrr....- powiedział Harry poruszając brwiami 
 -To nie ja to mój brzuch- powiedziałam całując go w policzek
Zeszliśmy na dół siedział tam Jus a kiedy nas zauważył wyszedł z kuchni tak szybko jak się dało. Harry chyba chciał mu pokazać jak bardzo mnie kocha przy okazji mu dogryzając. Pocałował mnie w usta potem całował mnie po ręce ale czułam że nie robi tego dla mnie że tak naprawdę teraz nie chce mnie całować. Justin pobiegł na górę 
 -Co mu zrobiłeś?- zapytałam zła
 -Nic!!!- krzyknął upuszczając kubek na ziemię 
Cała czerwona ze złości zaczęłam zamiatać odłamki porcelany lub szkła. Kawałek rozciął mi ale niezbyt poważnie rękę. Krew zaczęła się lać a ja usiadłam przegrana na kanapie w salonie i zaczęłam płakać a krew płynęła dalej. Wszedł Harry
 -Kochanie przepraszam- powiedział z łzami w oczach
 -Nie szkodzi- powiedziałam pokazując mu rękę
 -O matko! Jedziemy do szpitala już!- krzyknął w pośpiechu Hazza 
 -Nie trzeba naprawdę- powiedziałam cicho 
Ale z Harry'm nie było dyskusji nawet się nie przebrałam a wziął mnie na ręce, wsadził do samochodu i zawiózł do szpitala. Opatrzyła mnie lekarka i zawiozła do lekarza ten zawiózł mnie do innego lekarza ale wszędzie ze mną był Harry. Uśmiechnęłam się do niego a on odwzajemnił mi tym samym. Po 2 godzinach podszedł do nas lekarz
 -Rana jest zszyta ale nie aż tak poważne rozcięcie mieli państwo szczęście bo pani bardzo szybko się wykrwawiała- powiedział podając Hazze rękę 
 -Państwo?- zapytałam 
 -No tak bo jesteście państwo małżeństwem tak powiedział pan Styles- powiedział lekarz
 -Dobrze dziękujemy- powiedziałam kierując się w stronę drzwi 
Spojrzałam na Harolda porozumiewawczo i zarazem pytająco. Kiedy jechaliśmy do domu myślałam jak to by brzmiało Natalie Styles nawet nie tak źle. Wyszliśmy z samochodu i dałam mu buziaka. On ściągnął z siebie okulary przeciw słoneczne i zaczął mnie całować namiętnie. Do domu weszliśmy obściskując się. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz