wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 5

Było już bardzo późno a po Justin'ie i Baylor'ze nie było śladu, więc zadzwoniłam ale Jus nie odbierał. Zaczęłam się martwić przecież Baylor był dla mnie najważniejszy aha Justin też był dla mnie ważny ale nie aż tak. Kiedy po 1 godzinie Jus się nie odzywał zaczęłam płakać i dopiero wtedy Harry odłożył PSP i zaczął mnie pocieszać
 -Nie martw się, będzie dobrze- powiedział Hazza starając się mnie objąć
 -Jasne.... Ale ja się tak o niego martwię- powiedziałam jąkając się
 -Niego? A przypadkiem nie o nich?- zapytał Hazza
 -Nooo... Martwię się o Baylor'a i tak trochę o Jus'a- powiedziałam
 -A czemu tylko trochę o Justin'a?- zadał pytanie Harold 
 -Bo to człowiek i da sobie radę!- krzyknęłam kończąc rozmowę
Potem tylko Harry mnie przytulał nic nie mówił

*Z perspektywy Harry'ego

Grałem sobie spokojnie na PSP aż tu nagle Nat zaczęła płakać choć godzinę przed tym wylewem łez do kogoś dzwoniła. Te łzy spowodowane były tym że Justin i Baylor bardzo długo nie wracali. Wtedy nareszcie bez odpychania i mówienia że jesteśmy tylko przyjaciółmi przytuliłem Nat. Chciałem ją pocieszyć ale nie zbyt to mi się udało. Ale i tak dalej tuliłem Natalie bardzo mocno by przestała płakać. Po jakichś 30 minutach Nat poszła do toalety a ja dostałem SMSa o Justin'a czy Nat się o nich martwi napisałem że tak i że strasznie płacze Justin tylko odpisał że jego plan się powodzi i że wszystko z nimi ok. Natalie wróciła ale tym razem wtulona we mnie była jeszcze bardziej. Ciekawe co jej się w tej toalecie odmieniło że sama mnie przytuliła

*Z perspektyw Justin'a

To działa Nat się o nas martwi może za parę dni będziemy razem. Wcale nic mi nie jest pojechałem do cioci która mieszka nie daleko tego parku w którym byłem z Baylor'em. Jestem ciekaw jaką minę będzie miała Natalie kiedy zobaczy że wróciłem z małym cały i zdrowy

*Z perspektywy Nat

Po 30 minutach poszłam do toalety żeby się ogarnąć bo makijaż miałam cały rozmazany a o ciuchach i fryzurze nie wspomnę. Ubrałam się w to


Włosy spięłam i zmyłam cały makijaż. Harry był dla mnie taki kochany chyba się w nim zakochałam teraz mam dwójkę chłopaków w których się kocham. Poczekam jeszcze jeden dzień i może złożę się na odwagę żeby pocałować Hazze. Trzymajmy kciuki :^)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz