-Nie martw się, będzie dobrze- powiedział Hazza starając się mnie objąć
-Jasne.... Ale ja się tak o niego martwię- powiedziałam jąkając się
-Niego? A przypadkiem nie o nich?- zapytał Hazza
-Nooo... Martwię się o Baylor'a i tak trochę o Jus'a- powiedziałam
-A czemu tylko trochę o Justin'a?- zadał pytanie Harold
-Bo to człowiek i da sobie radę!- krzyknęłam kończąc rozmowę
Potem tylko Harry mnie przytulał nic nie mówił
*Z perspektywy Harry'ego
Grałem sobie spokojnie na PSP aż tu nagle Nat zaczęła płakać choć godzinę przed tym wylewem łez do kogoś dzwoniła. Te łzy spowodowane były tym że Justin i Baylor bardzo długo nie wracali. Wtedy nareszcie bez odpychania i mówienia że jesteśmy tylko przyjaciółmi przytuliłem Nat. Chciałem ją pocieszyć ale nie zbyt to mi się udało. Ale i tak dalej tuliłem Natalie bardzo mocno by przestała płakać. Po jakichś 30 minutach Nat poszła do toalety a ja dostałem SMSa o Justin'a czy Nat się o nich martwi napisałem że tak i że strasznie płacze Justin tylko odpisał że jego plan się powodzi i że wszystko z nimi ok. Natalie wróciła ale tym razem wtulona we mnie była jeszcze bardziej. Ciekawe co jej się w tej toalecie odmieniło że sama mnie przytuliła
*Z perspektyw Justin'a
To działa Nat się o nas martwi może za parę dni będziemy razem. Wcale nic mi nie jest pojechałem do cioci która mieszka nie daleko tego parku w którym byłem z Baylor'em. Jestem ciekaw jaką minę będzie miała Natalie kiedy zobaczy że wróciłem z małym cały i zdrowy
*Z perspektywy Nat
Po 30 minutach poszłam do toalety żeby się ogarnąć bo makijaż miałam cały rozmazany a o ciuchach i fryzurze nie wspomnę. Ubrałam się w to

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz