Justin'a nigdzie nie było a ja zaczęłam się martwić no bo przecież to mój przyjaciel i teraz naprawdę mogło coś mu się stać. Harry nie przejął się tym aż tak. Przecież od pewnego czasu był pokłócony z Jus'em ale ja nie więc bardzo się martwiłam. Zaczęłam do niego dzwonić ale był poza zasięgiem. Biegałam po całym domu krzycząc( nawołując go ). Była 24 a ja nie mogłam zasnąć. Nagle do drzwi zapukał Hazza
-Jeszcze nie śpisz?- zapytał
-Jakoś nie mogę...- powiedziałam
-Pomóc?- zapytał łapiąc mnie za rękę
-Ale to nie to co myślę?- zapytałam
-Nie... Chciałem ci ugrzać mleka- powiedział
-Bez skojarzeń...- powiedziałam ze śmiechem
Harry pocałował mnie tylko w usta i położył się obok. Od razu zasnęłam.
******Rano******
Wstałam i poszłam do łazienki żeby się przebrać. Konkretnie w to
Hazzy nie było w domu napisała mi SMSa że wyskoczył z Baylor'em na spacer w kuchni mam naszykowane śniadanie i kupił mi gazetę do poczytania. Justin'a nadal nie było... Kiedy zeszłam wziełam miskę z płatkami na taras i zaczęłam je jeść przy okazji oglądając gazetę. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom kastingi do xfactor odbędą się jutro w naszym mieście o godzinie 20. Zaczęłam piszczeć ale nie było nikogo kto mógłby cieszyć się razem ze mną. Po zjedzeniu wepchnęłam wszystko do zmywarki i pobiegłam do swojego pokoju żeby wybrać sobie ubrania na jutro. Myślałam o czymś słodkim, dziewczęcym ale i luźnym bo nie chciałam wyglądać w telewizji na żywo jak sztywniara. Wybrałam to ale się w to od razu nie ubrałam tylko czekałam do jutra zostałam w tym co wcześniej
Szukałam tego zestawu ze 2 godziny a śladu po obu chłopakach nie było. Zadzwoniłam do Hazzy powiedział że poszedł do sklepu ale nie chciał mi powiedzieć do jakiego i po co. Pomyślałam sobie że poczekam aż wróci i wtedy mu powiem o tym kastingu. Czekać na Hazze miałam jeszcze parę godzin więc poszłam się zapisać do tego właśnie kastingu. Spięłam tylko włosy w koka i ruszyłam w miasto. Nagle gdy przechodziłam obok rogu zauważyłam grubszą wersję Harry'ego i leżącego Justina ale nie zwyczajnie leciała mu krew z wargi. Przeraziłam się nie wiedziałam co mam zrobić. Coś tam do niego krzyczał a potem kopnął i odszedł. Schowałam się za kontenerem a kiedy odszedł podbiegłam do Jus'a. Leżał miał rozcięte kolano i rozciętą wargę. Złapałam go za rękę
-Justin słyszysz mnie?- zapytałam przerażona
-Tak......- powiedział starając się podnieść
-Już dzwonię po pogotowie! Wytrzymaj!- krzyknęłam
-Nat przecież nic mi nie jest- powiedział
-Jasne... Ludzie pomóżcie mi!!!- krzyknęłam prosząc o pomoc
Podbiegli jacyś ludzie. Zadzwoniłam po pogotowie a już po 5 minutach siedziałam w środku karetki trzymając Jus'a za rękę. Kiedy dojechaliśmy pocieszałam go że będzie dobrze ale nawet ja w to nie wierzyłam. Po tym jak zaszyli mu wszystko co było rozcięte posiedziałam 2 godziny i pożegnałam się z nim mówiąc( obiecując ) że wrócę jutro. Przez to wszystko nie zapisałam się na kastingi. Pobiegłam bardzo szybko do miejsca do zapisów. Na szczęście zdążyłam. Wróciłam do domu Harry siedział przy stole i czekał na mnie z kolacją. Jakoś po tym wszystkim nie umiałam się uśmiechać. Kiedy Harry zapytał dlaczego mam taki humor powiedziałam mu że źle się czuję i tyle ale powód był inny. Poszłam na górę i od razu zasnęłam.
******Kolejny dzień******
Kiedy wstałam ruszyłam do łazienki ubrać się w to
Zjadłam śniadanie, pożegnałam się z Harry'm i poszłam do Justin'a dowiedzieć się czegoś więcej. Czy ten który go uderzył to na pewno nie był Harry. Bo jak słyszałam głos tego który tak skrzywdził Jus'a był gruby no wiecie basowy i sam w wyglądzie był gruby zupełnie nie podobny do Harry'ego więc w to nie wierzyłam ale ten ktoś miał loki. Twarzy nie widziałam ale w głębi serca wierzę że to nie był Harry bo wiedziałam że to nie mógł być Harry ale chciałam się upewnić. Gdy tylko wbiegłam do szpitala skręciłam do sali Justin leżał ale widać było że czuł się lepiej. Kiedy tylko mnie zobaczył zaczął się szczerzyć i machać do mnie
-Hej Nat. Ładnie wyglądasz- powiedział Jus starając się podnieść
-Hejka Jus nie wstawaj widzę że jest ci ciężko- powiedziałam
-Noga mnie boli- powiedział łapiąc się za nogę
Rozmawialiśmy przez jakieś 2 godziny tak naprawdę o niczym. Potem zadałam mu pytanie kto go pobił. Zaczął opowiadać że wisiał jakiemuś kolesiowi coś ale nie chciał mi powiedzieć co no i napadł na niego w tej uliczce. Chłopak nazywał się Travis był internetowym geniuszem. Dał Jus'owi coś czego nie było w żadnych sklepach z komputerami. Justin to zgubił a musiał jakoś zapłacić a on przy duszy nie miał nic bo kasę miał jego menadżer. Mimo że stało się tyle złego ja byłam gdzieś tam szczęśliwa że to nie Harry. Była 17 pielęgniarka powiedziała że mam już iść do domu. Pożegnałam się i pobiegłam do domu bo przypomniałam sobie że na 3 godziny mam kasting do xfactor. Przebrałam się w zestaw który wybrałam wczoraj i dopiero powiedziałam Harry'emu że idę na kastingi. Powiedział że mnie wesprze i ze mną pojedzie. Zostały jeszcze 2 godziny ja chodziłam po domu jak szalona. To szaleństwo zleciało w 1 godzinę więc usiadłam i zaczęłam trenować piosenkę która była schowana na wszelki wypadek. Harry powiedział że wspaniale. Sama ją napisałam więc miałam obawę że się nie spodoba. Zostało 30 minut więc wsiedliśmy z Harry'm do auta i pojechaliśmy do naszego celu. Przede mną było 10 osób więc siedziałam jak na szpilkach.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz