wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 9

Justin'a nigdzie nie było a ja zaczęłam się martwić no bo przecież to mój przyjaciel i teraz naprawdę mogło coś mu się stać. Harry nie przejął się tym aż tak. Przecież od pewnego czasu był pokłócony z Jus'em ale ja nie więc bardzo się martwiłam. Zaczęłam do niego dzwonić ale był poza zasięgiem. Biegałam po całym domu krzycząc( nawołując go ). Była 24 a ja nie mogłam zasnąć. Nagle do drzwi zapukał Hazza
 -Jeszcze nie śpisz?- zapytał
 -Jakoś nie mogę...- powiedziałam 
 -Pomóc?- zapytał łapiąc mnie za rękę
 -Ale to nie to co myślę?- zapytałam 
 -Nie... Chciałem ci ugrzać mleka- powiedział
 -Bez skojarzeń...- powiedziałam ze śmiechem
Harry pocałował mnie tylko w usta i położył się obok. Od razu zasnęłam. 

                                                     ******Rano****** 
Wstałam i poszłam do łazienki żeby się przebrać. Konkretnie w to

Hazzy nie było w domu napisała mi SMSa że wyskoczył z Baylor'em na spacer w kuchni mam naszykowane śniadanie i kupił mi gazetę do poczytania. Justin'a nadal nie było... Kiedy zeszłam wziełam miskę z płatkami na taras i zaczęłam je jeść przy okazji oglądając gazetę. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom kastingi do xfactor odbędą się jutro w naszym mieście o godzinie 20. Zaczęłam piszczeć ale nie było nikogo kto mógłby cieszyć się razem ze mną. Po zjedzeniu wepchnęłam wszystko do zmywarki i pobiegłam do swojego pokoju żeby wybrać sobie ubrania na jutro. Myślałam o czymś słodkim, dziewczęcym ale i luźnym bo nie chciałam wyglądać w telewizji na żywo jak sztywniara. Wybrałam to ale się w to od razu nie ubrałam tylko czekałam do jutra zostałam w tym co wcześniej 

Szukałam tego zestawu ze 2 godziny a śladu po obu chłopakach nie było. Zadzwoniłam do Hazzy powiedział że poszedł do sklepu ale nie chciał mi powiedzieć do jakiego i po co. Pomyślałam sobie że poczekam aż wróci i wtedy mu powiem o tym kastingu. Czekać na Hazze miałam jeszcze parę godzin więc poszłam się zapisać do tego właśnie kastingu. Spięłam tylko włosy w koka i ruszyłam w miasto. Nagle gdy przechodziłam obok rogu zauważyłam grubszą wersję Harry'ego i leżącego Justina ale nie zwyczajnie leciała mu krew z wargi. Przeraziłam się nie wiedziałam co mam zrobić. Coś tam do niego krzyczał a potem kopnął i odszedł. Schowałam się za kontenerem a kiedy odszedł podbiegłam do Jus'a. Leżał miał rozcięte kolano i rozciętą wargę. Złapałam go za rękę 
 -Justin słyszysz mnie?- zapytałam przerażona
 -Tak......- powiedział starając się podnieść 
 -Już dzwonię po pogotowie! Wytrzymaj!- krzyknęłam 
 -Nat przecież nic mi nie jest- powiedział 
 -Jasne... Ludzie pomóżcie mi!!!- krzyknęłam prosząc o pomoc
Podbiegli jacyś ludzie. Zadzwoniłam po pogotowie a już po 5 minutach siedziałam w środku karetki trzymając Jus'a za rękę. Kiedy dojechaliśmy pocieszałam go że będzie dobrze ale nawet ja w to nie wierzyłam.  Po tym jak zaszyli mu wszystko co było rozcięte posiedziałam 2 godziny i pożegnałam się z nim mówiąc( obiecując ) że wrócę jutro. Przez to wszystko nie zapisałam się na kastingi. Pobiegłam bardzo szybko do miejsca do zapisów. Na szczęście zdążyłam. Wróciłam do domu Harry siedział przy stole i czekał na mnie z kolacją. Jakoś po tym wszystkim nie umiałam się uśmiechać. Kiedy Harry zapytał dlaczego mam taki humor powiedziałam mu że źle się czuję i tyle ale powód był inny. Poszłam na górę i od razu zasnęłam. 

                                         ******Kolejny dzień******
Kiedy wstałam ruszyłam do łazienki ubrać się w to

Zjadłam śniadanie, pożegnałam się z Harry'm i poszłam do Justin'a dowiedzieć się czegoś więcej. Czy ten który go uderzył to na pewno nie był Harry. Bo jak słyszałam głos tego który tak skrzywdził Jus'a był gruby no wiecie basowy i sam w wyglądzie był gruby zupełnie nie podobny do Harry'ego więc w to nie wierzyłam ale ten ktoś miał loki. Twarzy nie widziałam ale w głębi serca wierzę że to nie był Harry bo wiedziałam że to nie mógł być Harry ale chciałam się upewnić. Gdy tylko wbiegłam do szpitala skręciłam do sali Justin leżał ale widać było że czuł się lepiej. Kiedy tylko mnie zobaczył zaczął się szczerzyć i machać do mnie
 -Hej Nat. Ładnie wyglądasz- powiedział Jus starając się podnieść 
 -Hejka Jus nie wstawaj widzę że jest ci ciężko- powiedziałam 
 -Noga mnie boli- powiedział łapiąc się za nogę 
Rozmawialiśmy przez jakieś 2 godziny tak naprawdę o niczym. Potem zadałam mu pytanie kto go pobił. Zaczął opowiadać że wisiał jakiemuś kolesiowi coś ale nie chciał mi powiedzieć co no i napadł na niego w tej uliczce. Chłopak nazywał się Travis był internetowym geniuszem. Dał Jus'owi coś czego nie było w żadnych sklepach z komputerami. Justin to zgubił a musiał jakoś zapłacić a on przy duszy nie miał nic bo kasę miał jego menadżer. Mimo że stało się tyle złego ja byłam gdzieś tam szczęśliwa że to nie Harry. Była 17 pielęgniarka powiedziała że mam już iść do domu. Pożegnałam się i pobiegłam do domu bo przypomniałam sobie że na 3 godziny mam kasting do xfactor. Przebrałam się w zestaw który wybrałam wczoraj i dopiero powiedziałam Harry'emu że idę na kastingi. Powiedział że mnie wesprze i ze mną pojedzie. Zostały jeszcze 2 godziny ja chodziłam po domu jak szalona. To szaleństwo zleciało w 1 godzinę więc usiadłam i zaczęłam trenować piosenkę która była schowana na wszelki wypadek. Harry powiedział że wspaniale. Sama ją napisałam więc miałam obawę że się nie spodoba. Zostało 30 minut więc wsiedliśmy z Harry'm do auta i pojechaliśmy do naszego celu. Przede mną było 10 osób więc siedziałam jak na szpilkach.   

sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 8

Była godzina 9 obudził mnie oddech Harry'ego na karku. Od razu się uśmiechnęłam i odwróciłam w jego stronę. Spojrzałam na niego zaspana i zaczęłam się szczerzyć bo miałam taki oto widok


Harry wyglądał tak słodko. Zagryzłam wargę i pociągnęłam go ze sobą na ziemię. To nie tak że zrobiłam to specjalnie ale nie zauważyłam że kończy się łóżko a że nie miałam się czego złapać to złapałam się Hazzy
 -Ała!- krzyknął
 -Sorki kocie!- krzyknęłam całując go w policzek
 -Spokojnie taka pozycja mi pasuje- powiedział uwodzicielsko Hazza 
 -Zróbmy sobie przerwę od tego dobrze?- powiedziałam albo raczej zadałam pytanie  
 -Jasne dla ciebie wszystko- powiedział ze sztucznym uśmiechem Harry
Ale ten jego uwodzicielski wzrok zadziałał na mnie jak magnez i zgodziłam się na to ostatni raz. Była już 11 a mi zaburczało w brzuchu 
 -Mrrrr....- powiedział Harry poruszając brwiami 
 -To nie ja to mój brzuch- powiedziałam całując go w policzek
Zeszliśmy na dół siedział tam Jus a kiedy nas zauważył wyszedł z kuchni tak szybko jak się dało. Harry chyba chciał mu pokazać jak bardzo mnie kocha przy okazji mu dogryzając. Pocałował mnie w usta potem całował mnie po ręce ale czułam że nie robi tego dla mnie że tak naprawdę teraz nie chce mnie całować. Justin pobiegł na górę 
 -Co mu zrobiłeś?- zapytałam zła
 -Nic!!!- krzyknął upuszczając kubek na ziemię 
Cała czerwona ze złości zaczęłam zamiatać odłamki porcelany lub szkła. Kawałek rozciął mi ale niezbyt poważnie rękę. Krew zaczęła się lać a ja usiadłam przegrana na kanapie w salonie i zaczęłam płakać a krew płynęła dalej. Wszedł Harry
 -Kochanie przepraszam- powiedział z łzami w oczach
 -Nie szkodzi- powiedziałam pokazując mu rękę
 -O matko! Jedziemy do szpitala już!- krzyknął w pośpiechu Hazza 
 -Nie trzeba naprawdę- powiedziałam cicho 
Ale z Harry'm nie było dyskusji nawet się nie przebrałam a wziął mnie na ręce, wsadził do samochodu i zawiózł do szpitala. Opatrzyła mnie lekarka i zawiozła do lekarza ten zawiózł mnie do innego lekarza ale wszędzie ze mną był Harry. Uśmiechnęłam się do niego a on odwzajemnił mi tym samym. Po 2 godzinach podszedł do nas lekarz
 -Rana jest zszyta ale nie aż tak poważne rozcięcie mieli państwo szczęście bo pani bardzo szybko się wykrwawiała- powiedział podając Hazze rękę 
 -Państwo?- zapytałam 
 -No tak bo jesteście państwo małżeństwem tak powiedział pan Styles- powiedział lekarz
 -Dobrze dziękujemy- powiedziałam kierując się w stronę drzwi 
Spojrzałam na Harolda porozumiewawczo i zarazem pytająco. Kiedy jechaliśmy do domu myślałam jak to by brzmiało Natalie Styles nawet nie tak źle. Wyszliśmy z samochodu i dałam mu buziaka. On ściągnął z siebie okulary przeciw słoneczne i zaczął mnie całować namiętnie. Do domu weszliśmy obściskując się. 

Rozdział 7

Położyliśmy się na łóżku i całowaliśmy bardzo namiętnie. W tedy Harry ściągnął mi koszulkę a ja zdjęłam jemu. Pocałunki jego zaczęły się zniżać. Z moich ust na szyję i z szyi niżej. Zarumieniłam się. Dalej możecie sobie wyobrazić co się działo XD. Rano obudziłam się bez piżamy i zobaczyłam Harry'ego bez ubrań. Zagryzłam wargę a potem zaczęłam go całować. Bardzo to mi się spodobało
 -Nat pamiętasz coś z nocy?- zapytał poruszając brwiami
 -Może...- powiedziałam chwytając jego koszulę
 -A kiedy to powtórzymy?- zapytał
 -Jutro wiesz! Muszę trochę odpocząć- powiedziałam sarkastycznie
 -Jak ma się taką dorodną dziewczynę trzeba na nią patrzeć codziennie- powiedział
 -To będziesz na mnie patrzeć ale w ubraniu- powiedziałam zakładając tą jego koszulę
 -Do kąt to?- zapytał
 -Do kuchni- odpowiedziałam
 -Ja cię nigdzie nie puszczam- powiedział chwytając mnie za rękę
Pocałował mnie bardzo delikatnie a potem zaczął jeździć swoimi wielkimi rękoma po moim ciele. I znowu cofnęliśmy się do chwili z nocy
  
Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu ale byłam tak zajęta no wiecie tym co jest powyżej że po prostu nic sobie z tego nie zrobiłam. Nagle do mojego pokoju wszedł Jus z Baylor'em  
 -Wróciliśmy nic nam nie jest!- krzyknął 
 -Jus? Co ty tutaj robisz?- zapytałam wytrzeszczając oczy
 -Przyszedłem żeby cię zobaczyć ale nie mam już ochoty na ciebie patrzeć- powiedział wychodząc z pokoju
 -Poczekaj Harry ok...- powiedziałam
 -Ok ale szybko- powiedział Harry patrząc na mnie uwodzicielsko
 -Jasne- powiedziałam zagryzając wargi
Pobiegłam z Justin'em do kuchni. On płakał... Płakał przeze mnie...
 -Czemu płaczesz?- zapytałam 
 -Jak mam nie płakać? Przecież widziałem was no wiesz...- powiedział porozumiewawczo 
 -Nie było cię a Harry.... Tylko mnie pocieszał....- powiedziałam zakrywając twarz
 -Taa...- powiedział idąc do swojego pokoju
Ja poszłam do Harry'ego i zajęłam się tym co wcześniej. Nie mogłam się skupić bo ciągle myślałam o widoku płaczącego Justin'a. Była 12 zeszłam na dół ubrana w koszulę Hazzy idąc z nim za rękę
 -Jestem głodna co jemy?- zapytałam 
 -Tosty!- krzyknął Harry
Kiedy zjedliśmy poszłam na górę żeby się umalować, uczesać i ubrać. Zeszłam na dół ubrana o tak 

( Harry oczywiście już dawno się ubrał ) Chwyciłam smycz w jedną rękę a w drugą rękę rękę Hazzy. Krzyknęłam tylko do Jus'a że wychodzimy i ruszyłam w stronę parku. Byłam taka szczęśliwa że miałam chłopaka, piękny dom i radosnego+pięknego psa. Spacerowałam tak sobie z Harry'm bo Baylor biegał sobie nie zwracając na nas uwagi. Postanowiłam zrobić nam zdjęcie lub kilka zdjęć
  

Było cudownie po 3 godzinach poszliśmy do domu. Baylor podbiegł do nas zasapany. Wzięłam go na ręce. Harry mi pomógł bo Baylor to nie jest już taki mały. Doszliśmy i wtedy delikatnie położyłam małego na kanapie a sama poszłam na górę a jak wiadomo Harry poszedł za mną
 -Do kąt to?- zapytałam 
 -Do ciebie- powiedział wskazując na prysznic( oczywiście w naszej wspólnej łazience )  bo wszystko prócz kuchni i salonu mieliśmy na górze 
 -Pomyślę- powiedziałam 
Harry czekał 5 minut i zaczął się rozbierać. Nie protestowałam i również się rozebrałam. Wzięłam prysznic z Harry'm i poszłam do jego pokoju ale zanim on przyszedł z kolacją ja zasnęłam. 

Rozdział 6

Minął cały dzień a ja nie mogę zapomnieć o tym że chciałabym pocałować Hazze. Poszłam na górę się wykąpać i ubrać w piżamę. Spięłam włosy w koka i zeszłam w takiej piżamie


Harry uśmiechnął się i wskazał miejsce gdzie mam usiąść. Podeszłam, usiadłam, wzięłam głęboki oddech i już chciałam zbliżyć się do Harry'ego żeby go pocałować ale zatrzymałam się bo nie wiedziałam co na to Hazza. Ale nie cofałam się tylko tak siedziałam parę centymetrów od niego aż nagle odwrócił głowę w moją stronę i usta nasze się spotkały, języki zatańczyły, serca zabiły a ja byłam uradowana. Nie wiem co na to Harry.

 *Z perspektywy Harry'ego

Pocałowałem ją! To coś na co zbieram się od dawna ale widocznie Nat czuła to samo i zrobiła pierwszy krok. Gdy spojrzałem na nią nieco zszokowany zarumieniła się i włączyła TV a ja starałem się spojrzeć jeszcze raz w te jej piękne oczy. Ale ona już na mnie nie spojrzała... Może to było przez przypadek. Oglądaliśmy film a raczej serial o miłości. Wtedy Nat się popłakała
 -Czemu płaczesz?- zapytałem
 -Bo ona go kocha a on jej nie to tak jak z nami...- powiedziała cicho
 -Jak to?- zapytałem łapiąc ją za rękę 
 -No... Bo... Ja się w tobie chyba zakochałam...- szepnęła
 -To jest nas dwoje- powiedziałem zbliżając jej usta do swoich
Wtedy ponownie się pocałowaliśmy ale tym razem z odwzajemnieniem ja przedłużałem pocałunek a kiedy przestawałem to ona go przedłużała. Chciałem zapytać się jej czy nie chciałaby ze mną chodzić ale nie potrafiłem bałem się że powie nie.

*Z perspektywy Nat

Tym razem to on pocałował mnie ale nie przez przypadek tylko specjalnie. Czułam się taka zakochana ale zastanawiało mnie to czemu Harry nie pyta się mnie o chodzenie. Była już 23:30 zrobiłam się zmęczona i poszłam do swojego pokoju. Gdy tylko się położyłam energia powróciła. Nagle do drzwi zapukał Harry
 -Czy mogę wejść?- zapytał
 -Jasne...- odpowiedziałam obojętnie
 -Mogę cię o coś zapytać?- zapytał zielonooki 
 -Jasne- powiedziałam z trochę sztucznym uśmiechem 
 -Będziesz moją dziewczyną?- zapytał bardzo szybko Hazza
 -TAK!!! Harry TAK!!!- krzyknęłam uradowana jakby Harry mi się oświadczył
Szczęśliwie objął mnie i zaczął całować po szyi położyliśmy się na łóżku i... 

wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 5

Było już bardzo późno a po Justin'ie i Baylor'ze nie było śladu, więc zadzwoniłam ale Jus nie odbierał. Zaczęłam się martwić przecież Baylor był dla mnie najważniejszy aha Justin też był dla mnie ważny ale nie aż tak. Kiedy po 1 godzinie Jus się nie odzywał zaczęłam płakać i dopiero wtedy Harry odłożył PSP i zaczął mnie pocieszać
 -Nie martw się, będzie dobrze- powiedział Hazza starając się mnie objąć
 -Jasne.... Ale ja się tak o niego martwię- powiedziałam jąkając się
 -Niego? A przypadkiem nie o nich?- zapytał Hazza
 -Nooo... Martwię się o Baylor'a i tak trochę o Jus'a- powiedziałam
 -A czemu tylko trochę o Justin'a?- zadał pytanie Harold 
 -Bo to człowiek i da sobie radę!- krzyknęłam kończąc rozmowę
Potem tylko Harry mnie przytulał nic nie mówił

*Z perspektywy Harry'ego

Grałem sobie spokojnie na PSP aż tu nagle Nat zaczęła płakać choć godzinę przed tym wylewem łez do kogoś dzwoniła. Te łzy spowodowane były tym że Justin i Baylor bardzo długo nie wracali. Wtedy nareszcie bez odpychania i mówienia że jesteśmy tylko przyjaciółmi przytuliłem Nat. Chciałem ją pocieszyć ale nie zbyt to mi się udało. Ale i tak dalej tuliłem Natalie bardzo mocno by przestała płakać. Po jakichś 30 minutach Nat poszła do toalety a ja dostałem SMSa o Justin'a czy Nat się o nich martwi napisałem że tak i że strasznie płacze Justin tylko odpisał że jego plan się powodzi i że wszystko z nimi ok. Natalie wróciła ale tym razem wtulona we mnie była jeszcze bardziej. Ciekawe co jej się w tej toalecie odmieniło że sama mnie przytuliła

*Z perspektyw Justin'a

To działa Nat się o nas martwi może za parę dni będziemy razem. Wcale nic mi nie jest pojechałem do cioci która mieszka nie daleko tego parku w którym byłem z Baylor'em. Jestem ciekaw jaką minę będzie miała Natalie kiedy zobaczy że wróciłem z małym cały i zdrowy

*Z perspektywy Nat

Po 30 minutach poszłam do toalety żeby się ogarnąć bo makijaż miałam cały rozmazany a o ciuchach i fryzurze nie wspomnę. Ubrałam się w to


Włosy spięłam i zmyłam cały makijaż. Harry był dla mnie taki kochany chyba się w nim zakochałam teraz mam dwójkę chłopaków w których się kocham. Poczekam jeszcze jeden dzień i może złożę się na odwagę żeby pocałować Hazze. Trzymajmy kciuki :^)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 4

Obudziłam się na kanapie w objęciach Justin'a
 -Jus co się stało?- zapytałam
 -Była impreza i było ci zimno więc postanowiłem cię objąć- powiedział Jus
 -Aha. Co???- zapytałam z wytrzeszczem 
 -Już nic- powiedział przegrany brązowooki 
Wysunęłam się z objęć Jus'a i poszłam zjeść śniadanie. Włosy miałam całe poczochrane a makijaż totalnie rozmazany
 -O matko!- krzyknęłam przestraszona
 -Co znowu?- zapytał się Harry
 -Jak ja wyglądam?- zapytałam chwytając bluzę Justin'a która leżała na krześle
 -Nat nie dramatyzuj- powiedzieli obaj
Ja tylko zaczerwieniłam się ze złości i szybkim krokiem ruszyłam do łazienki po drodze zaglądając do szafy. Ubrałam się w to                                       

 Umalowałam się lekko i spięłam proste włosy w koczek. Zeszłam na dół i zobaczyłam zakochane wzroki chłopaków spoglądające w moją stronę
 -Co się tak lampicie?- zapytałam sarkastycznie 
 -Nie... Tak sobie- powiedział Hazza a tuż po nim Jus
Potem brązowooki(Justin) wziął Baylor'a na spacer i tylko pomachał nam na pożegnanie. Harry wziął do ręki PSP i zaczął grać, ja nie miałam co robić więc weszłam na Facebook'a, przez 3 dni uzbierało mi się 100 powiadomień i 10 wiadomości. Wszyscy którzy do mnie napisali dostali wiadomości z odpowiedziami. Nagle napisał do mnie Jus z telefonu, cytuję ,,Hej jestem z Baylor'em w parku, mały biega sobie z innymi psami". Odpisałam że to dobrze ale niech go pilnuje. Potem zeszłam gdyż mi się bardzo nudziło. Harry cały czas grał, nawet nie zwracał na mnie uwagi. Nie miałam pojęcia co mnie czeka...

Rozdział 3

Rano Harry obudził mnie strumieniem wody
 -Aaa!- krzyknęłam wnerwiona
 -Co? Pobudka piękna- powiedział Hazza 
 -Ha, ha, ha!- krzyknęłam
Potem zeszłam na dół gdzie stało pięknie przygotowane śniadanie
 -Chłopaki? Co to jest?- krzyknęłam zadając pytanie
 -Niespodzianka!- krzyknęli bruneci
 -Co?- zapytałam
 -No masz dzisiaj urodziny- powiedział Jus
 -Jakie urodziny?- zapytałam wytrzeszczając oczy
 -No U-R-O-D-I-N-Y- powiedział Hazza
 -Serio to czemu zostałam polana wodą?- zapytałam zła
 -Żebyś zeszła szybko na dół- powiedzieli zgodnie chłopcy
 -Super! Ale jak się rozchoruję to wasza wina!- krzyknęłam sarkastycznie przy okazji kichając
 -Jaaasssnnneee...- powiedział Harry
Poszłam na górę i podeszłam do szafy wybrałam to
                                                       
 
Włosy zakręciłam lokówką i spięłam w kitkę. Zeszłam na dół
 -Łał!!!- krzyknął Jus
 -To przecież zwykłe ciuchy- powiedziałam
 -Nooo aleee... Piękna jesteś- powiedzieli obaj
 -Tak, tak bo wam uwierzę- powiedziałam biorąc łyka soku z jabłek 
Potem poszłam tylko na górę by wziąć torebkę+smycz i poszłam z Baylor'em na spacer. Przy wyjściu dałam buziaka Harry'emu i Jus'owi. Szłam tak 5 przecznic aż w końcu usiadłam na ławce i wyjęłam butelkę wody by się napić. Po 10 minutach pociągnęłam Baylor'a by wrócić do domu
 -Mały choć!- krzyknęłam gdy psiak zaczął się opierać 
 -Hau!- szczeknął Baylor 
 -D-O-M!- krzyknęłam 
Baylor już się nie odzywał tylko biegał po parku. Po 5 godzinach usiadł zdyszany. Wtedy go chwyciłam i ruszyłam do domu. Weszłam, nikogo nie było
 -Hallo? Czy ktoś tu jest?- zapytałam
Cisza
 -Hallooo???- zapytałam jeszcze raz
I znowu cisza
Weszłam na górę i nagle w tej samej chwili dostałam SMSa od Harry'ego żebym się ładnie ubrała zaraz przyjdą. Więc podeszłam do szafy i ubrałam się w to 
                                                                
Usłyszałam jak moi przyjaciele mnie wołają więc zeszłam a tam wyskoczyli na mnie chłopcy(Hazza i Jus) wraz z resztą moich przyjaciół
 -Oooo! Dziękuję!- krzyknęłam uradowana 
 -Proszę słodka- powiedział Jus 
Impreza była cudowna i chyba Justin mi się spodobał(zakochałam się w nim)

niedziela, 31 marca 2013

Rozdział 2

Było już bardzo późno więc poszłam do mojej nowej łazienki, wykąpałam się, uczesałam włosy w warkocz i umyłam zęby. 

                                       
Poszłam na górę i włączyłam telewizję. Leciał film(mało ciekawy film) więc usnęłam. Czyjś oddech nie dawał mi spać przez całą noc. Myślałam że to Baylor ale po obudzeniu zobaczyłam że to nie mój pies  
-Justin? Co ty tutaj robisz?- zapytałam zdziwiona
 -Nooo..... Wiesz miałem koszmar- powiedział Jus
-Aha.... Bo ci uwierzę- szepnęłam zaspana
-Naprawdę- rzekł brunet
Potem już się nie odzywałam tylko patrzyłam raz po raz chichocząc. Potem wygramoliłam się z łóżka i podeszłam do szafy


                             
 Ubrałam się dość dziewczęco. Zeszłam na dół by zjeść śniadanie chłopcy zaprosili mnie na lody a potem mieliśmy iść na próbę mam występować z Justin'em. Po zjedzeniu wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę lodziarni. Jadłam i jadłam a potem ruszyłam na próbę z Jus'em, Harry poszedł do domu wziął mojego Baylor'a i wziął jeszcze dokładkę lodów i poszedł. Trenowałam z Justin'em jakieś 6 godzin a nawet dłużej bo kiedy szliśmy do domu było już ciemno. Weszłam tak cicho żeby jakby co nie obudzić Hazzy ale chyba nie zbyt cicho Harry zszedł z góry w piżamie i z potarganymi włosami zaczął się na nas drzeć że czemu tak późno wracamy on starał się spać, grzecznie przeprosiłam i poszłam na górę się umyć ubrałam się w tą samą piżamę co wczoraj. Wzięłam Baylor'a i poszłam do naszego pokoju
  -Dobranoc!- krzyknęłam tak głośno by chłopcy usłyszeli
  -Śpi dobrze Nat- krzyknął Jus, Harry'ego nawet nie było słychać pewnie zasnął 
Przytuliłam się do Baylor'a i poszłam spać
=================================================================
Wybaczcie ten rozdział tak jakoś mi się nie udał

Rozdział 1

Jestem Natalie niedługo znana piosenkarka. W celu rozpoczęcia kariery wyjeżdżam z moimi przyjaciółmi(Harry'm i Justin'em) do Anglii. Lecieliśmy tak pilnując mojego psa Baylor'a żeby nie wariował a że ma tylko 3 lata nie chcę żeby leciał w przechowalni walizek czy jak to tam się zwie. Starałam się opanować mojego psiaka ale co ktoś przechodził Baylor zaczynał szczekać
  -Cicho mały- powiedziałam łapiąc małego za obrożę 
  -Hau?- szczeknął pytająca maluch 
  -C-I-C-H-O- powiedziałam nieco głośniej
Baylor nic nie odszczekał, tylko spojrzał podnosząc ogon do góry. Te 3 czy 4 godziny minęły jak z bicza strzelił. Gdy wysiadałam z samolotu prostując nogi potknęłam się i upadłam na tyłek a że w czasie wychodzenia z samolotu na rękach miałam Baylor'a wyrzuciłam go w powietrze na szczęście za mną wychodził Hazza i złapał niesfornego psiaka
  -Dzięki Harry- powiedziałam podnosząc się z ziemi(a raczej ze schodów)
  -Proszę- powiedział loczek 
Wzięłam Baylor'a łapiąc za walizki i ruszyłam w stronę naszego(mojego) samochodu. Baylor siedział obok wystawiając głowę przez okno. Chłopcy bili się na kciuki a ja próbowałam skupić się na drodze. Dotarliśmy po około 15 minutach. Dom wyglądał po prostu cudownie 
                                       
   
Chłopcy pobiegli na górę kiedy ja robiłam zdjęcia naszego domu. Gdy weszłam zobaczyłam piękny salon     


Zobaczyłam też naszą wspólną łazienkę

Wspólną kuchnię

Wszystkie pomieszczenia były piękne kiedy weszłam na górę po kręconych schodach zobaczyłam 

Ale tych pokoi było więcej. Dom był taki duży że mieliśmy więcej niż jeden pokój 



To były moje pokoje jeden filmowy, drugi do odprężania, trzeci komputerowy a czwarty do spania. Harry nie chciał mieć więcej niż jeden pokój więc wybrał taki

Justin wziął dwa takie


Łazienki też były nieziemskie 

Ale pokażę wam tylko jedną z moich łazienek. Pokażę też tylko po jednej z łazienek chłopców
Harry miał taką

Justin wziął taką

=======================================================================
Na tym chyba zakończę rozdział 1 



Wprowadzenie

Ten blog opowiada o trójce przyjaciół. Dziewczyna najpierw zakochuje się w jednym z nich a potem w drugim. Chłopcy zakochują się w niej również. Czy ta przyjaźń przetrwa wieki? Dowiedz się czytając mojego bloga. Do przeczytania :)

Przedstawienie postaci

                  Natalie Heart-Nat(18-19.l)
                    
               

Justin Bieber-Jus(19.l)

Harry Styles-Hazza(19.l)

Baylor(3.l)