-Nat pamiętasz coś z nocy?- zapytał poruszając brwiami
-Może...- powiedziałam chwytając jego koszulę
-A kiedy to powtórzymy?- zapytał
-Jutro wiesz! Muszę trochę odpocząć- powiedziałam sarkastycznie
-Jak ma się taką dorodną dziewczynę trzeba na nią patrzeć codziennie- powiedział
-To będziesz na mnie patrzeć ale w ubraniu- powiedziałam zakładając tą jego koszulę
-Do kąt to?- zapytał
-Do kuchni- odpowiedziałam
-Ja cię nigdzie nie puszczam- powiedział chwytając mnie za rękę
Pocałował mnie bardzo delikatnie a potem zaczął jeździć swoimi wielkimi rękoma po moim ciele. I znowu cofnęliśmy się do chwili z nocy
Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu ale byłam tak zajęta no wiecie tym co jest powyżej że po prostu nic sobie z tego nie zrobiłam. Nagle do mojego pokoju wszedł Jus z Baylor'em
-Wróciliśmy nic nam nie jest!- krzyknął
-Jus? Co ty tutaj robisz?- zapytałam wytrzeszczając oczy
-Przyszedłem żeby cię zobaczyć ale nie mam już ochoty na ciebie patrzeć- powiedział wychodząc z pokoju
-Poczekaj Harry ok...- powiedziałam
-Ok ale szybko- powiedział Harry patrząc na mnie uwodzicielsko
-Jasne- powiedziałam zagryzając wargi
Pobiegłam z Justin'em do kuchni. On płakał... Płakał przeze mnie...
-Czemu płaczesz?- zapytałam
-Jak mam nie płakać? Przecież widziałem was no wiesz...- powiedział porozumiewawczo
-Nie było cię a Harry.... Tylko mnie pocieszał....- powiedziałam zakrywając twarz
-Taa...- powiedział idąc do swojego pokoju
Ja poszłam do Harry'ego i zajęłam się tym co wcześniej. Nie mogłam się skupić bo ciągle myślałam o widoku płaczącego Justin'a. Była 12 zeszłam na dół ubrana w koszulę Hazzy idąc z nim za rękę
-Jestem głodna co jemy?- zapytałam
-Tosty!- krzyknął Harry
Kiedy zjedliśmy poszłam na górę żeby się umalować, uczesać i ubrać. Zeszłam na dół ubrana o tak
( Harry oczywiście już dawno się ubrał ) Chwyciłam smycz w jedną rękę a w drugą rękę rękę Hazzy. Krzyknęłam tylko do Jus'a że wychodzimy i ruszyłam w stronę parku. Byłam taka szczęśliwa że miałam chłopaka, piękny dom i radosnego+pięknego psa. Spacerowałam tak sobie z Harry'm bo Baylor biegał sobie nie zwracając na nas uwagi. Postanowiłam zrobić nam zdjęcie lub kilka zdjęć
( Harry oczywiście już dawno się ubrał ) Chwyciłam smycz w jedną rękę a w drugą rękę rękę Hazzy. Krzyknęłam tylko do Jus'a że wychodzimy i ruszyłam w stronę parku. Byłam taka szczęśliwa że miałam chłopaka, piękny dom i radosnego+pięknego psa. Spacerowałam tak sobie z Harry'm bo Baylor biegał sobie nie zwracając na nas uwagi. Postanowiłam zrobić nam zdjęcie lub kilka zdjęć
Było cudownie po 3 godzinach poszliśmy do domu. Baylor podbiegł do nas zasapany. Wzięłam go na ręce. Harry mi pomógł bo Baylor to nie jest już taki mały. Doszliśmy i wtedy delikatnie położyłam małego na kanapie a sama poszłam na górę a jak wiadomo Harry poszedł za mną
-Do kąt to?- zapytałam
-Do ciebie- powiedział wskazując na prysznic( oczywiście w naszej wspólnej łazience ) bo wszystko prócz kuchni i salonu mieliśmy na górze
-Pomyślę- powiedziałam
Harry czekał 5 minut i zaczął się rozbierać. Nie protestowałam i również się rozebrałam. Wzięłam prysznic z Harry'm i poszłam do jego pokoju ale zanim on przyszedł z kolacją ja zasnęłam.
-Do kąt to?- zapytałam
-Do ciebie- powiedział wskazując na prysznic( oczywiście w naszej wspólnej łazience ) bo wszystko prócz kuchni i salonu mieliśmy na górze
-Pomyślę- powiedziałam
Harry czekał 5 minut i zaczął się rozbierać. Nie protestowałam i również się rozebrałam. Wzięłam prysznic z Harry'm i poszłam do jego pokoju ale zanim on przyszedł z kolacją ja zasnęłam.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz