sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 7

Położyliśmy się na łóżku i całowaliśmy bardzo namiętnie. W tedy Harry ściągnął mi koszulkę a ja zdjęłam jemu. Pocałunki jego zaczęły się zniżać. Z moich ust na szyję i z szyi niżej. Zarumieniłam się. Dalej możecie sobie wyobrazić co się działo XD. Rano obudziłam się bez piżamy i zobaczyłam Harry'ego bez ubrań. Zagryzłam wargę a potem zaczęłam go całować. Bardzo to mi się spodobało
 -Nat pamiętasz coś z nocy?- zapytał poruszając brwiami
 -Może...- powiedziałam chwytając jego koszulę
 -A kiedy to powtórzymy?- zapytał
 -Jutro wiesz! Muszę trochę odpocząć- powiedziałam sarkastycznie
 -Jak ma się taką dorodną dziewczynę trzeba na nią patrzeć codziennie- powiedział
 -To będziesz na mnie patrzeć ale w ubraniu- powiedziałam zakładając tą jego koszulę
 -Do kąt to?- zapytał
 -Do kuchni- odpowiedziałam
 -Ja cię nigdzie nie puszczam- powiedział chwytając mnie za rękę
Pocałował mnie bardzo delikatnie a potem zaczął jeździć swoimi wielkimi rękoma po moim ciele. I znowu cofnęliśmy się do chwili z nocy
  
Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu ale byłam tak zajęta no wiecie tym co jest powyżej że po prostu nic sobie z tego nie zrobiłam. Nagle do mojego pokoju wszedł Jus z Baylor'em  
 -Wróciliśmy nic nam nie jest!- krzyknął 
 -Jus? Co ty tutaj robisz?- zapytałam wytrzeszczając oczy
 -Przyszedłem żeby cię zobaczyć ale nie mam już ochoty na ciebie patrzeć- powiedział wychodząc z pokoju
 -Poczekaj Harry ok...- powiedziałam
 -Ok ale szybko- powiedział Harry patrząc na mnie uwodzicielsko
 -Jasne- powiedziałam zagryzając wargi
Pobiegłam z Justin'em do kuchni. On płakał... Płakał przeze mnie...
 -Czemu płaczesz?- zapytałam 
 -Jak mam nie płakać? Przecież widziałem was no wiesz...- powiedział porozumiewawczo 
 -Nie było cię a Harry.... Tylko mnie pocieszał....- powiedziałam zakrywając twarz
 -Taa...- powiedział idąc do swojego pokoju
Ja poszłam do Harry'ego i zajęłam się tym co wcześniej. Nie mogłam się skupić bo ciągle myślałam o widoku płaczącego Justin'a. Była 12 zeszłam na dół ubrana w koszulę Hazzy idąc z nim za rękę
 -Jestem głodna co jemy?- zapytałam 
 -Tosty!- krzyknął Harry
Kiedy zjedliśmy poszłam na górę żeby się umalować, uczesać i ubrać. Zeszłam na dół ubrana o tak 

( Harry oczywiście już dawno się ubrał ) Chwyciłam smycz w jedną rękę a w drugą rękę rękę Hazzy. Krzyknęłam tylko do Jus'a że wychodzimy i ruszyłam w stronę parku. Byłam taka szczęśliwa że miałam chłopaka, piękny dom i radosnego+pięknego psa. Spacerowałam tak sobie z Harry'm bo Baylor biegał sobie nie zwracając na nas uwagi. Postanowiłam zrobić nam zdjęcie lub kilka zdjęć
  

Było cudownie po 3 godzinach poszliśmy do domu. Baylor podbiegł do nas zasapany. Wzięłam go na ręce. Harry mi pomógł bo Baylor to nie jest już taki mały. Doszliśmy i wtedy delikatnie położyłam małego na kanapie a sama poszłam na górę a jak wiadomo Harry poszedł za mną
 -Do kąt to?- zapytałam 
 -Do ciebie- powiedział wskazując na prysznic( oczywiście w naszej wspólnej łazience )  bo wszystko prócz kuchni i salonu mieliśmy na górze 
 -Pomyślę- powiedziałam 
Harry czekał 5 minut i zaczął się rozbierać. Nie protestowałam i również się rozebrałam. Wzięłam prysznic z Harry'm i poszłam do jego pokoju ale zanim on przyszedł z kolacją ja zasnęłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz